Tłumaczenia chiński-angielski/niemiecki

Więcej
9 lata 11 miesiąc temu - 9 lata 11 miesiąc temu #3527 przez raupe
Nie widzę niczego "dziwnego" czy "naiwnego" w swoich pytaniach. Właściwie zadanie tych pytań było łagodną próbą poddania w wątpliwość kompetencji w języku angielskim/niemieckim Polaków-tłumaczy języka chińskiego - nie wszystkich oczywiście, ale dużej części z nich. Bo wątpię, żeby większość posiadała wystarczającą znajomość angielskiego i/lub niemieckiego, żeby na nie tłumaczyć z chińskiego, chociaż większość reklamuje takie usługi.

Analogicznie rzecz biorąc większość, filologów europejskich uczy się oprócz swojego języka kierunkowego innych języków europejskich. Nie znam anglisty, germanisty czy hispanisty (kobiet i mężczyzn), który nie uczyłby się innego języka samodzielnie/na kursie/w tandemie, a obracam się wśród filologów; właściwie większość moich znajomych jest filologami. Bardzo niewielu z nich jednak tłumaczy ze swojego trzeciego na pierwszy, a tym bardziej drugi język. Mimo, że uczą się tych języków kilka lat, mają certyfikaty, a często i zaliczone wyjazdy do krajów, w których ich trzeci język jest używany. Znają więc go pewnie całkiem dobrze, możliwie, że na poziomie sinologów posługujących się angielskim/niemieckim, ale nie decydują się na tłumaczenie z tych języków, bo nie uważają się za specjalistów. Nie rozumiem więc skąd ta pewność siebie sinologów.

Tylko proszę nie pisać, że to przez to, że mandaryński jest tak ciężkim językiem, że w porównaniu z nim nauka każdego innego, zwłaszcza europejskiego języka to kaszka z mleczkiem, bo opanowanie na profesjonalnym poziomie każdego języka (wymaganym, żeby móc na niego i z niego tłumaczyć) to wyzwanie.

@ Niamey: Drugi rozwiązanie owszem jest koślawe, ale czemu lingwistyka stosowana z angielskim/niemieckim i chińskim jest złym pomysłem? Osoby studiujące ten kierunek na UAMie, dla przykładu, studiują trzy języki - nawet zakładając, że chiński jest najtrudniejszym językiem świata, profesjonalne opanowanie chińskiego i angielskiego jest porównywalne pod względem wysiłku z opanowaniem dwóch języków biegle i jednego na poziomie średniozaawansowanym.

@ Yao laoshi: Chodziło mi raczej o różnicę pomiędzy znalezieniem Chińczyka, który tłumaczy pomiędzy chińskim a angielskim oraz Polakiem, który oferuje tłumaczenia pomiędzy chińskim, polskim i angielskim - w Polsce, przez polskie biura tłumaczeń. Chyba pierwsza opcja mimo wszystko jest bardzie kłopotliwa i droższa. Proszę mnie poprawić, jeśli się mylę.
Ostatnia9 lata 11 miesiąc temu edycja: od.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
9 lata 11 miesiąc temu #3528 przez Yao laoshi

@ Yao laoshi: Chodziło mi raczej o różnicę pomiędzy znalezieniem Chińczyka, który tłumaczy pomiędzy chińskim a angielskim oraz Polakiem, który oferuje tłumaczenia pomiędzy chińskim, polskim i angielskim - w Polsce, przez polskie biura tłumaczeń. Chyba pierwsza opcja mimo wszystko jest bardzie kłopotliwa i droższa. Proszę mnie poprawić, jeśli się mylę.


Bardziej kłopotliwa - to możliwe, droższa - niekoniecznie.

W ogóle nie bardzo rozumiem skupienia dyskusji na sinologach podejmujących się tłumaczeń w innych parach językowych niż polski-chiński... Problem kwalifikacji tłumaczy jest problemem obejmującym wszystkie specjalności. Część osób oferujących takie usługi po prostu nie ma odpowiednich kwalifikacji i podejmuje się rzeczy, których wykonać porządnie nie potrafi.

Ja potrzebowałem kiedyś tłumaczenia przysięgłego na niemiecki i to, co otrzymałem (tłumaczenie wykonane przez magistra germanistyki, tłumacza przysięgłego), było pełne błędów - jestem w stanie to ocenić, bo sam od prawie 10 lat tłumaczę (nieprzysięgle) na niemiecki i z niemieckiego.

Sprawa jest całkowicie indywidualna. Ktoś może mieć dyplom filologii germańskiej, angielskiej czy romańskiej, a i tak nie mieć odpowiednich kwalifikacji do tłumaczenia na odpowiednio: niemiecki, angielski czy francuski. Ktoś inny mógł nie mieć nawet lektoratu na studiach, a mieć kwalifikacje.

Tworzenie filologii "hybrydowych" chińsko-jakichśtam nie jest, moim zdaniem, żadnym rozwiązaniem (patrz wyżej).

Swoją drogą, w Polsce jednak tłumaczy się z reguły między chińskim a polskim. Myślę, że problem jest tak naprawdę marginalny.

"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
9 lata 11 miesiąc temu #3531 przez Niamey

Właściwie zadanie tych pytań było łagodną próbą poddania w wątpliwość kompetencji w języku angielskim/niemieckim Polaków-tłumaczy języka chińskiego

To akurat było bardzo czytelne i tak właśnie zrozumiałam ten post.

Moje przekonanie, że lingwistyka stosowana chińsko-angielska/niemiecka jest złym rozwiązaniem nie opiera się na tym, że chiński to taki trudny język. Uważam, że sprowadzanie nauki chińskiego do zagadnień czysto lingwistycznych, z pominięciem aspektów kulturowych, literackich, filozoficznych, historycznych itd. jest szkodliwe i negatywnie wpływa na "jakość sinologa". Przy nauce języków takich, jak francuski, angielski, niemiecki, hiszpański nie jest to taką dużą wadą, gdyż najczęściej tamtejsza kultura jest nam w jakiś sposób bliska - jeśli chodzi o mnie, byłam w każdym z tych krajów, czasem nawet kilka miesięcy, znam tamtejsze dzieła literackie, filozoficzne, orientuję się mniej więcej w tamtejszej sztuce oraz obyczajach. Moja koleżanka, naprawdę rewelacyjna, jeśli chodzi o kompetencje w języku niemieckim, pierwszy raz pojechała do Niemiec dopiero pod koniec studiów (wcześniej kilkanaście lat się uczyła). W przypadku języka chińskiego, niepojechanie do Chin oraz nie wgłębianie się w tamtejszą kulturę, w znaczący sposób rzutuje negatywnie na umiejętności językowe. To trochę tak jak wielu młodych pianistów obecnie - mają świetną technikę, potrafią grać w zastraszającym tempie, ale nikt nie powie, że to dobrzy pianiści - bo nie rozumieją tego, co grają.

Nie wiem czy wypowiedziałam się jasno, ale podsumowując - nauka języka chińskiego bez zaplecza kulturowego i kontaktu z Chinami jest nauką kulawą. Dlatego też lingwistyka stosowana chińsko-jakaśtam jest złym pomysłem, bo będzie produkować kulawych sinologów (a w zasadzie nie sinologów tylko filologów języka chińskiego?).

Mówiąc szczerze nie do końca rozumiem Twoje wątpliwości. Po pierwsze sztuka tłumaczenia jest sztuką praktyczną i jak mniemam tak wygląda jej nauczanie na odpowiednich filologiach. Tak też wygląda zdobywanie tej kompetencji przez osoby nie mające odpowiedniego wykształcenia filologicznego. Powiem jak to wygląda w innych dziedzinach - tłumaczenie tekstu, dajmy na to z zakresu filozofii analitycznej, dokonane przez filologa, nigdy nie będzie tak dobre (merytorycznie), jak tłumaczenie dokonane przez filozofa zajmującego się tą działką - z tej prostej przyczyny, że filolog nie ma szans dotrzeć do tego, że termin, który tłumaczy według wszelkich prawideł sztuki, odwołuje się do jakiegoś niszowego eseju sprzed 30 lat, gdzie termin ów posiada absolutnie inne niż dotychczas użycie i w innym eseju po polsku przyjęto takie, a nie inne, nieintuicyjne tłumaczenie tegoż terminu.

Ponadto, skoro nie istnieje żadna ścieżka edukacji (oprócz studiowania sinologii i filologii np. agielskiej jednocześnie, a znam jedną taką osobę), która umożliwiałaby te "idealne" kompetencje w obu językach, to nie rozumiem czego dokładnie dotyczy Twój zarzut? Że się podejmują tych tłumaczeń? A co innego  w zasadzie proponujesz? Myślę, że w tej sytuacji wiele wyjaśniłoby porównanie tłumaczenia tego samego tekstu z chińskiego na angielski przez Polaka oraz przez Chińczyka. I wtedy moglibyśmy ocenić czy polscu tłumacze przeceniają swoje umiejętności. Swoją drogą, biorąc pod uwagę ilość absolwentów sinologii i to, że tylko jakaś niewielka część z nich oferuje tłumaczenia chiński-angielski, podejrzewam, że większość z tej garstki rzeczywiście potrafi tłumaczyć na angielski :)

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
9 lata 9 miesiąc temu #3631 przez ximinez
Poczułem się po przeczytaniu pierwszego postu wywołany do tablicy, więc spieszę z wyjaśnieniem paru kwestii.

Po pierwsze - stopnie naukowe i wykształcenie mają w rzeczywistości niewiele wspólnego z rzeczywistymi kwalifikacjami i umiejętnościami. Sinologia nie kształci dobrych, a często nawet przyzwoitych tłumaczy. Zetknąłem się już parokrotnie z tłumaczeniami chn<->pl tak spartaczonymi, że zwątpiłem w sens istnienia takiego kierunku, jak sinologia ;-) Sinologia daje jedynie podstawy do poznania j. chińskiego, ale bez ciężkiej, samodzielnej pracy w trakcie i po studiach, absolwent tego kierunku nigdy nie osiągnie biegłości językowej. Tak samo jest w przypadku każdej innej filologii czy kulturoznawstwa. Mi niejednokrotnie otwiera się nóż w kieszeni, kiedy słyszę/czytam parszywie przetłumaczone listy dialogowe w filmach (akurat w tym wypadku widać to jak na dłoni, inaczej jest z książkami, kiedy trzeba sięgnąć po oryginał). Z magistrów anglistyki równie często jak z absolwentów sinologii wychodzi nieznajomość idiomów, niuansów i języka potocznego.

Po drugie - to, co tłumacz wpisze sobie w CV zależy tylko i wyłącznie od jego przyzwoitości, pewnej dozy pokory i profesjonalizmu. Sam reklamuję się z tłumaczeniami chn<->en tylko dlatego, że uważam swoją znajomość angielskiego za świetną. Oczywiście, podpieram to w CV/internecie certyfikatem CPE, maturą międzynarodową IB, ale w życiu nie odważyłbym się podjąć tłumaczenia tej pary językowej, gdybym w angielskim nie czuł się pewnie. Na marginesie - jestem nagminnie brany za Kanadyjczyka, kiedy mówię po angielsku, raz nawet pewna Kanadyjka zapytała czy jestem z Toronto, a że miasto do znam dość dobrze, bez wahania skłamałem, że spod Toronto, z Mississaugi. Poległem dopiero przy rozmowie o odleglejszych peryferiach miasta, w których nie orientowałem się już tak dobrze ;-) Podsumowując - konstruowanie oferty tłumaczeniowej jest zawsze kwestią indywidualną. Nikt przyzwoity nie zaoferuje usług w językach, które zna w stopniu niezadowalającym. Inna sprawa, że nie wszyscy tłumacze są przyzwoici, ale nie dotyczy to tylko sinologów ;-) Sam nigdy nie odważyłbym się proponować tłumaczeń z/na koreański, choć kurs odbyłem i certyfikat mam.

Po trzecie - jak ktoś już zauważył - tłumaczenia chn<->en są kwestią marginalną. Choć tłumaczę już od jakiegoś czasu, nigdy nie zdarzyło mi się takie zlecenie. Podejrzewam, że większość sinologów, którzy decydują się na umieszczenie w ofercie drugiej pary językowej, robi to tak "na wszelki wypadek". Prawda jest taka, że w Anglii/USA, Niemczech, czy Francji jest dużo więcej sinologów niż u nas, a co za tym idzie konkurencja większa i ceny bardziej wyśrubowane. Poza tym każdy zleceniodawca woli native'a. W środowisku sinologów naszą zaletą nie jest znajomość chińskiego, ale właśnie polskiego, ponieważ ta para jest dużo rzadziej spotykana, a co za tym idzie, o wiele bardziej dochodowa.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
9 lata 9 miesiąc temu #3642 przez YLK
Z tymi tlumaczeniami roznie bywa, i czasami sytuacja zmusza tlumacza do podjecia sie na goraco zadan, ktore nie zawsze umieszcza w swojej ofercie. Kilka dni temu tlumaczylem podczas jednej z polskich misji w Szanghaju. Wazny gosc z Hongkongu z tylko sobie znanych przyczyn nie chcial mowic w putonghua, wolal po angielsku (prawdopodobnie dlatego, ze wiekszosc zagranicznych uczestnikow seminarium mowila po angielsku), i z koniecznosc tlumaczylem go - bez wiekszych problemow - na chinski dla pozostalych chinskich gosci.
W sumie ciekawe doswiadczenie, tlumaczyc chinczyka, by chinczycy go zrozumieli...:)

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
9 lata 9 miesiąc temu #3643 przez Yao laoshi
Mnie też się zdarzyło kilka razy tłumaczyć z angielskiego na chiński (ale w każdym wypadku byli to polscy oficjele, którzy woleli zabrać głos po angielsku dając zapewne szansę wysłuchania ich niechińskojęzycznej publiczności) tudzież na odwrót, a bodaj raz z chińskiego na niemiecki. Miałem nawet taką sytuację, że na spotkaniu bardzo oficjalnym (takim, gdzie każda strona przyprowadza własnego tłumacza) chiński tłumacz przekładał dla polskiej delegacji na angielski, a ja dla Chińczyków z polskiego na chiński.

Niemniej jednak takie sytuacje są naprawdę rzadkie, a poza wszystkim - jak słusznie zauważył Ximinez - to czy się ktoś podejmuje, czy nie, zależy od indywidualnego poczucia odpowiedzialności i przyzwoitości.

"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Czas generowania strony: 0.243 s.
Zasilane przez Forum Kunena