大家very非常kurczeYo!

Więcej
10 lata 10 miesiąc temu #1674 przez vforvieslav
Witam wszystkich serdecznie.

Na imię mam Wiesiek, znany również jestem jako 白伟 czy 'V' (Wiesiek było zbyt trudne dla chińczyków i amerykanów, więc musieli coś wymyślić specjalnie). Mam 19 lat i studiuję sinologię na UW (1 rok 当然). Moje zainteresowanie wzięło się po prostu z zachwytu nad pięknem mandaryńskiego. Specjalnie się nie zastanawiałem nad perspektywami - jak coś się robi z sercem, to zawsze się takowe znajdą. Mam nadzieję, że na studiach odkryję głębszą pasję nie tylko do języka.

Z pasjoźródła: miałem 'szczęście' uczyć się przez jakiś czas ze studentką z Chin (jakie to było przeżycie dla pierwszoklasisty z liceum, uczyć się chińskiego, w dodatku po angielsku... teraz oczywiście się śmieję - dla obywateli większych miast to pewnie normalka, ale ja jestem z bardzo małej miejscowości, gdzie samo zobaczenie chińczyka byłoby niesamowitym przeżyciem dla wszystkich mieszkańców, a jak ktoś słyszy co studiuję to się puka po głowie). Po długiej przerwie, na wymianie w USAch (z mojego nowosądeckiego liceum [SJ] ) znów mogłem się uczyć chińskiego, tym razem nieco poważniej (zaznaczam, tylko 'nieco'). Po niecałym roku od tamtego momentu już wybrałem, ryzykownie złożyłem tylko sinologie i opatrznie się udało. O tym fakcie dowiedziałem się będąc na wymianie w Pekinie (北京师范大学第二附属中学) - zaproszenie z poprzedniej wymiany (Boston College Highschool). Byłem więc na Olimpiadzie 'przy okazji' :) . Pobyt ten ostatecznie utwierdził mnie, że dokonałem dobrego wyboru. Tyle co do życiorysu 'na temat'.

Co do zainteresowań - króluje rzucanie kaczek (to nie żart) prawie na równi z rysowaniem (głównie hiperrealizm - zresztą zapraszam na vforvieslav.deviantart.com jeśli ktoś jest zainteresowany), choć ciężko teraz znaleźć na to czas. Muzyka do tej pory to wyłącznie japoński rock (wiem że to dziwne), ale ostatnio bardzo topornie przechodzę na chińską muzykę (na razie tylko dla dobra mojej nauki). Lubię też sobie pokaligrafować (moja babcia w Pekinie była kaligrafem więc mnie podszkoliła 马马虎虎), co jak sam Cysorz przyznał nie jest wcale jakąś magicznie skomplikowaną sztuką.

Bardzo się cieszę, że powstało takie forum i postaram się wspomóc w jego rozwoju w miarę swoich skromnych możliwości. Ależ się rozpisałem...

Drogi Cysorzu i Wy wszyscy szlachetni uzytkownicy, naprawdę 很高兴 mi wszystkich Was 认识-nić

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
10 lata 10 miesiąc temu #1675 przez YLK
Replied by YLK on topic 大家very非常kurczeYo!
Przez rzucanie kaczek masz na mysli rzucanie kamieniem tak, ze odbija sie od powierzchni wody? Czyli puszczanie kaczek?

Nie do konca wiem, co masz na mysli... ???

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
10 lata 10 miesiąc temu #1683 przez ximinez
Replied by ximinez on topic 大家very非常kurczeYo!
北师大 róló!

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
10 lata 10 miesiąc temu #1686 przez vforvieslav
Rzucanie kaczek czyli 水漂, czyli odbijanie się kamienia od powierzchni wody :) Nie rzucanie - 'w kaczki'.
Rozumiem, że  róló znaczy coś w stylu 'rulez'?
Liceum 二附中 jest niby naprzeciw 北师大, ale nie miałem okazji być w środku tego uniwerku. Zwiedziłem za to kilka innych. Co nie zmienia faktu, że okolice 北师大 znam najlepiej z całego Pekinu - codzienny dojazd na rowerze robi swoje...

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
10 lata 10 miesiąc temu #1688 przez YLK
Replied by YLK on topic 大家very非常kurczeYo!
To puszczanie kaczek 打水漂 to jakas nowa moda jak kiedys deskorolka? Moze napisz wiecej, zafascynowales mnie tym autentycznie...

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
10 lata 10 miesiąc temu #1691 przez vforvieslav
Wow...
tak, oczywiście 打水漂...
żadna moda, po prostu takie dziwne hobby. Nie znam osobiście nikogo zafascynowanego rzucaniem kaczek. Myślę że ciężko byłoby zrobić z tego modę, bo trudno na tym zarobić - nie trzeba wymieniać kółeczek, nie da się złamać deski. Jedyne co można produkować to kamienie. W Stanach oczywiście jest już ziomek który czymś takim się zajmuje, ale to są USY...

Ubolewam właśnie nad tym, że w tu Warszawie nie mogę kaczkować. W Pieninach, gdzie mieszkam, jest Dunajec i są kamienie, więc mało mi do szczęścia jeszcze potrzeba. Jak tylko wracam (na razie udało się raz) wsiadam na rower i jadę szłejpiaować zwykle tak długo, aż ręka odmówi współpracy. Dobrze że rzeka co jakiś czas wylewa, bo jestem tam głównym sprawcą znikania płaskich kamieni z brzegów. Rzucam od dziecka i w sumie mógłbym dorobić do tego całą filozofię i może napisać książkę ["Rzucanie kaczek w dobie kryzysu"] :) ale dla mnie to po prostu rozrywka i odpoczynek.

Ciężko napisać dużo więcej o samej zabawie, bo chodzi tylko o to żeby tak rzucić kamień, żeby się odbijał. Nieważne w sumie jaki jest kształt kamienia (niepłaskim też się da), ale że płaskie mają lepsze właściwości no to się używa takich. Istnieją oczywiście rekordy guinnessa w ilości odbić (rekord to 51 odbić - Russell Byars z Pensylwanii, który chciałbym kiedyś pobić) oraz w dystansie odbijania kamienia. Na świecie odbywają się też mistrzostwa (jedne w Easdale Island we Szkocji, drugie w Bitche, we Francji, może być ich jeszcze więcej), widziałem logo International Swirling Federation, ale nie mogłem znaleźć w internecie, więc to może podpucha.

Co chciałbyś jeszcze wiedzieć?

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Czas generowania strony: 0.220 s.
Zasilane przez Forum Kunena