choro, zimno, ciemno, robić się nie chce, to się przedstawię

Więcej
11 lata 1 miesiąc temu #1121 przez Valley

Ale Chiny, o ile swiat sie nie skonczy, w blizszej i dalszej przyszlosci nadal beda niesamowicie istotne.
Odkad tu jestem jakos to przekonanie sie we mnie nasila.


Możesz podać konkretne przykłady z Chin, które umacniają Cię w przekonaniu, że będzie to kraj nadal niezwykle ważny na arenie międzynarodowej? Bardzo mnie to zainteresowało. ;) Wszystkich innych bywalców i mieszkańców Chin także proszę o podzielenie sie własnymi doświadczeniami i wrażeniami. ;)

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
11 lata 1 miesiąc temu #1122 przez Yao laoshi

Możesz podać konkretne przykłady z Chin, które umacniają Cię w przekonaniu, że będzie to kraj nadal niezwykle ważny na arenie międzynarodowej? Bardzo mnie to zainteresowało. ;) Wszystkich innych bywalców i mieszkańców Chin także proszę o podzielenie sie własnymi doświadczeniami i wrażeniami. ;)


To nie będzie kraj "nadal" ważny na arenie międzynarodowej, lecz coraz ważniejszy. Rosnące znaczenie Chin w gospodarce światowej to oczywiście pierwsze, co przychodzi na myśl. Nie chodzi tutaj oczywiście o pozycję Chin w handlu międzynarodowym (czyli "made in China" w każdym sklepie), ale również coraz większy udział Chin w światowym rynku finansowym i kapitałowym (Chińczycy już teraz coraz częściej kupują udziały w zachodnich spółkach, powołano nawet chiński "sovereign wealth fund", który ma na dobry początek bodaj 200 mld dolarów na podbój światowych rynków). Chińczycy inwestują też mocno w sektor surowcowy (zwłaszcza w Afryce). Giełdy w Shanghaiu i Shenzhen to już znaczące parkiety, a przecież rynek kapitałowy dopiero się w Chinach rozkręca. RMB jako waluta rezerwowa to nadal "economic fiction", ale nie wiadomo, jak długo jeszcze. Przewalutowanie choćby części chińskich rezerw walutowych mogłoby dobić dolara itd. itd.

W wymiarze politycznym Chiny też rozszerzają swoje wpływy. Bez ich udziału nie da się nic zrobić nie tylko z Koreą Północną czy Myanmarem, ale również np. z Sudanem.

Poza tym Chiny mają ambicje wejścia do głównego światowego nurtu w nauce i kulturze. W naukach ścisłych mają na to w średniej perspektywie większe szanse niż w humanistycznych czy społecznych, ale inwestują w badania, bo chińskie kierownictwo zdaje sobie sprawę z tego, że współczesna gospodarka opiera się na innowacyjności. Chińska sztuka sprzedaje się znakomicie na światowym rynku, a ceny rosną od kilku ładnych lat, mimo że początkowo uważano to za przejściową modę.

Żeby było jasne: Chiny obciążone są szeregiem problemów, z których każdy może stanowić rozwojową kulę u nogi, ale ogólna tendencja wydaje się niezagrożona.

"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
11 lata 1 miesiąc temu #1123 przez YLK
Zgadzam sie ze wszystkim, co przedmowcy napisali - i uwazam, ze nie ma u nas szans na jakikolwiek powiazany z panstwem (a wiec zwiazany z jakimkolwiek organem czy tez uczelnia panstwowa) osrodek badan nad problematyka wspolczesnych Chin. W osrodkach akademickich wieksze zainteresowanie jest literatura, mniejszosciami narodowymi itp. glupotami... :D Czyli tym wszystkim, co mozna przeczytac w ksiazkach i do czego nie jest konieczne wnikliwe przypatrywanie sie wszystkiemu temu,  co dzieje sie na bardzo dynamicznej scenie Panstwa Srodka. Mam wrazenie, ze np. na sinologii nikt, kto ma moce decyzyjne by moc rozwijac nowe kierunki nie ma poprostu odpowiedniej wiedzy i zainteresowan (sam kiedys natknalem sie na taki gwozdz, i to mnie tylko utwiedzilo w przekonaniu, ze jesli chce robic, to co lubie, to moge polegac tylko na sobie).

Z kolei nasz rzad nie ma zadnej polityki wobec Chin, pod tym wzgledem to banda dyletantow ktorzy nie moga wyjsc z otumanienia chruszczowska propaganda przelomu lat 50tych i 60tych, i nawet wizyty w Chinach i to, co dochodzi do nich akceptowalnymi kanalami z Zachodu nie zmienia ich podejscia do ChRL (stad tez moje powyzsze pejoratywne okreslenie).

Chiny nie sa na pewno nie tylko w centrum, ale nawet na dalekim marginesie polityki naszego rzadu.

Jedyna realna szansa to stworzenie interdyscyplinarnej organizacji laczacej specjalistow roznych dziedzin zainteresowanych tematyka wspolczesnych Chin, organizacji nie zwiazanej z zadna uczelnia czy tez istniejacymi skostnialymi strukturami naukowymi w kraju. Organizacji, ktora nawiazalaby wspolprace z osrodkami zagranicznymi, i ktora sama stopniowo wywalczylaby sobie autorytet w kraju.

A jesli by do tego nie doszlo, to przynajmniej co wybitniejsi czlonkowie tej organizacji zostaliby zwerbowani do osrodkow zagranicznych w ramach drenazu talentow - i tym osobom pewnie by to tylko na dobre wyszlo...

Wydaje mi sie, ze jest przynajmniej kilku uzytkownikow tego forum, ktorzy mogliby stworzyc zreby takiej organizacji.

A moze myle sie z tym pomyslem, tak naprawde nie znam realiow naszego kraju na tyle dobrze, by zaproponowac cos sensowniejszego. Ale coz lepszego mozna zaproponowac w ten goracy i duszny dzien, w ktorym nic sie robic nie chce... ;)

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Wlodek
  • Wylogowany
  • Cesarski urzędnik
  • Cesarski urzędnik
  • China is a civilization pretending to be a state
Więcej
11 lata 1 miesiąc temu - 11 lata 1 miesiąc temu #1124 przez Wlodek

W osrodkach akademickich wieksze zainteresowanie jest literatura, mniejszosciami narodowymi itp. glupotami... :D Czyli tym wszystkim, co mozna przeczytac w ksiazkach i do czego nie jest konieczne wnikliwe przypatrywanie sie wszystkiemu temu,  co dzieje sie na bardzo dynamicznej scenie Panstwa Srodka.


tu musze zaprotestowac. Akurat sprawa mniejszosci etnicznych nie jest glupota. Analizujac ich sytuacje i polityke wobec nich mozna sporo dowiedziec sie o wspolczesnych Chinach. Tak samo ze wspolczesna literatura.
Chodzi nie o to, zeby odrzucic to co juz mamy, ale wzmocnic 'druga noge', parafrazujac klasyka, i zmienic podejscie badawcze - bo badajac mniejszosci i nawet literature nie wystarczy tylko czytac cudzych ksiazek (choc pewnie wiekszosc tak wlasnie robi i stad takie mizerne efekty).
Mniejszosci i literatura naleza przeciez do 'dynamicznej sceny Panstwa Srodka' jak malowniczo to okresliles.

Quand la Chine s'éveillera - le monde tremblera
Napoleon Bonaparte
Ostatnia11 lata 1 miesiąc temu edycja: od.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
11 lata 1 miesiąc temu #1125 przez xiaobai
Pewnie, że wazne. Problem niestety jest taki, że często są to studia nad tzw. "tradycją" traktowaną jakby atemporalnie.  Ostatnio robiłam mały przegląd literatury odnośnie tajwańskich aborygentów (dla sprawiedliwosci - ze zrozumiałych wzgledów nie tylko polską). Stan rzeczy, a może raczej stan obserwacji
sprzed kilkudziesieciu lat (czyli z czasu, kiedy rodziła się antropologia - przedstawia się jako niezmienną przez wieki "tradycję", która ostatnio  pod wpływem "modernizacji" zanika. Zero jedynka - było-zanika. Brak jakiejkolwiek podbudowy i refleksji teoretycznej - do których niestety przydałaby się wiedza z zakresu szeroko rozumianych nauk społecznych. Takie studia chyba faktycznie nie sa nikomu potrzebne.   

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
11 lata 1 miesiąc temu #1126 przez Yao laoshi

Zgadzam sie ze wszystkim, co przedmowcy napisali - i uwazam, ze nie ma u nas szans na jakikolwiek powiazany z panstwem (a wiec zwiazany z jakimkolwiek organem czy tez uczelnia panstwowa) osrodek badan nad problematyka wspolczesnych Chin. W osrodkach akademickich wieksze zainteresowanie jest literatura, mniejszosciami narodowymi itp. glupotami... :D Czyli tym wszystkim, co mozna przeczytac w ksiazkach i do czego nie jest konieczne wnikliwe przypatrywanie sie wszystkiemu temu,  co dzieje sie na bardzo dynamicznej scenie Panstwa Srodka. Mam wrazenie, ze np. na sinologii nikt, kto ma moce decyzyjne by moc rozwijac nowe kierunki nie ma poprostu odpowiedniej wiedzy i zainteresowan (sam kiedys natknalem sie na taki gwozdz, i to mnie tylko utwiedzilo w przekonaniu, ze jesli chce robic, to co lubie, to moge polegac tylko na sobie).


Tu problem rozbija się niestety często o bariery formalno-biurokratyczne. Na sinologii przypisanej do nauk filologicznych nie można zdobyć stopnia (jak pisała już xiaobai) na podstawie pracy z innej dziedziny niż językoznawstwo czy literatura, bo takie są przepisy, a rady wydziałów (które decydują o otwarciu przewodu i nadaniu stopnia) podchodzą do tematów interdyscyplinarnych wyjątkowo nieelastycznie. Ja np. usłyszałem od przedstawiciela władz mojego wydziału, że temat mojego doktoratu może być trudny do przyjęcia. Piszę wprawdzie o języku, ale prawnym - no i już jest kręcenie nosem, chociaż temat jest jak najbardziej językoznawczy.

Inny problem jest taki, że osoba z wykształceniem sinologicznym z reguły nie ma żadnych kwalifikacji naukowych do zajmowania się czymś innym niż językiem lub literaturą (bo niczego innego na studiach się nie uczy). Rozwiązaniem jest tutaj studiowanie dodatkowego kierunku lub (to chyba lepsza opcja) "sinizacja" specjalistów z innych dziedzin (politologów, socjologów, ekonomistów), którzy mogą przecież nauczyć się chińskiego i zająć Chinami - mamy już w Polsce przykłady osób, które robią to z powodzeniem i profesjonalnie (jak np. Włodek, który o Chinach wie więcej niż przytłaczająca większość dyplomowanych sinologów). Tutaj z kolei pojawia się problem, że nie każdy promotor z politologii, socjologii czy ekonomii zaakceptuje podopiecznego, który zajmuje się tematem, na którym promotor się nie zna...

Z kolei nasz rzad nie ma zadnej polityki wobec Chin, pod tym wzgledem to banda dyletantow ktorzy nie moga wyjsc z otumanienia chruszczowska propaganda przelomu lat 50tych i 60tych, i nawet wizyty w Chinach i to, co dochodzi do nich akceptowalnymi kanalami z Zachodu nie zmienia ich podejscia do ChRL (stad tez moje powyzsze pejoratywne okreslenie).

Chiny nie sa na pewno nie tylko w centrum, ale nawet na dalekim marginesie polityki naszego rzadu.


To prawda - wynika to moim zdaniem z faktu, że Chin nie traktuje się w Polsce poważnie - ani w polityce, ani w debacie publicznej. Utknęliśmy w Polsce na etapie postrzegania Chin jako tajemniczej, egzotycznej krainy, w egzotyka nigdy nie stanie się priorytetem polityki zagranicznej...

Jedyna realna szansa to stworzenie interdyscyplinarnej organizacji laczacej specjalistow roznych dziedzin zainteresowanych tematyka wspolczesnych Chin, organizacji nie zwiazanej z zadna uczelnia czy tez istniejacymi skostnialymi strukturami naukowymi w kraju. Organizacji, ktora nawiazalaby wspolprace z osrodkami zagranicznymi, i ktora sama stopniowo wywalczylaby sobie autorytet w kraju.


Niestety, taka organizacja nie miałaby uprawnień do nadawania stopni naukowych, a zatem jej wpływ na życie naukowe byłby żaden - liczy się realnie to, kto wyprodukuje utytułowanych specjalistów w danej dziedzinie, bo tylko oni mają możliwość "reprodukowania się" (czyli promowania kolejnych specjalistów), dają formalną podstawę do tworzenia nowych kierunków studiów czy jednostek organizacyjnych uczelni.

"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Czas generowania strony: 0.282 s.
Zasilane przez Forum Kunena