choro, zimno, ciemno, robić się nie chce, to się przedstawię

  • Wlodek
  • Wylogowany
  • Cesarski urzędnik
  • Cesarski urzędnik
  • China is a civilization pretending to be a state
Więcej
11 lata 6 miesiąc temu #1134 przez Wlodek
Wojtek, dzięki za niezasłużony komplement 还差得远呢eeeee :)
taki drobiazg jak stan polskich badań sinologicznych jest pochodną całokształtu. Pytanie o to kiedy w Polsce powstanie nowoczesny ośrodek studiów chińskich jest tego samego sortu co pytanie o to kiedy Polska stanie się normalnym, cywilizowanym krajem europejskim. Może nigdy? Póki co, jak pisałem już wiele razy, nie mamy nawet słownika (jako jedyny chyba kraj w Europie, a na pewno największy).

Valley - zależy jak definiujesz nacjonalizm. Na pewno większość jest mocno przeświadczona o wyjątkowości chińskiej kultury, historii i wkładu do cywilizacji ogólnoludzkiej. Bardzo duża część jest też lojalna politycznie i popiera władze państwowe w stopniu u nas niespotykanym, oraz akceptuje różnorakie ich mankamenty jako koszty 'postępu' i 'modernizacji'. Mowa tu o wykształconych ludziach, bo głównie z takimi mam kontakt - i jest to oczywiście moje osobiste odczucie.

Quand la Chine s'éveillera - le monde tremblera
Napoleon Bonaparte

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
11 lata 6 miesiąc temu #1135 przez Yao laoshi
Włodku, skromność doceniam, swoje wiem ;-)

Co do stosunku Chińczyków do sukcesu własnego kraju, widać wyraźnie, że spełnia się dla nich marzenie powrotu Chin do pierwszej światowej ligi (w której istotną rolę dla siebie uważają za oczywistą), a kończy się okres upokorzeń doznawanych głównie od Zachodu (który - w opinii wielu Chińczyków - złośliwie wytyka Chinom to i tamto, bo niechętnie patrzy na ich sukces). Stąd np. gwałtowna reakcja na zaatakowanie w Paryżu sztafety z ogniem olimpijskim. Wezwania do bojkotu Carrefoure'a, które nastąpiły po wydarzeniach w Paryżu, okraszone były listą historycznych krzywd doznanych od Francji, Wielkiej Brytanii i innych "zachodnich agresorów".

Hm... mam jeszcze pytanie z innej bajki. Czy to prawda, że stypendia do Chin na warszawskiej sinologii są przyznawane każdemu kto chce, a na poznańskiej już nie? Jeśli tak, to z czego to wynika?


Nie wiem, jak jest w Warszawie, ale w Poznaniu różnie bywa: w niektórych latach stypendia są przyznawane wszystkim kandydatom, w niektórych niestety nie. Z czego to wynika? O to należało by pytać Biuro Uznawalności Wykształcenia i Wymiany Międzynarodowej, bo to oni przyznają stypendia według tajemniczych, sobie tylko znanych, kryteriów.

"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
11 lata 6 miesiąc temu #1139 przez YLK

taki drobiazg jak stan polskich badań sinologicznych jest pochodną całokształtu. Pytanie o to kiedy w Polsce powstanie nowoczesny ośrodek studiów chińskich jest tego samego sortu co pytanie o to kiedy Polska stanie się normalnym, cywilizowanym krajem europejskim. Może nigdy? Póki co, jak pisałem już wiele razy, nie mamy nawet słownika (jako jedyny chyba kraj w Europie, a na pewno największy).


Niezbyt chyba trafne porownanie. Yao wspomnial, ze sie doktoryzuje, mam wrazenie, ze Ty tez jestes zwiazany ze srodowiskiem akademickim, w jakiejs tam przyszlosci w Waszych rekach bedzie wiele decyzji - i mozliwosci.

Wciaz nie widze zbyt wiele konstruktywnego podejscia do problemu.

A ze nie ma slownika? Bo najwyrazniej nikomu z osrodkow sinologicznych nie lezy ta sprawa na sercu i widocznie nie jest on tak naprawde potrzebny. Najwyrazniej sa wazniejsze sprawy...  ;D Swoja droga Chinczykom pewnie tez nie zalezy, bo zdaje sie, ze tez nad slownikiem nie pracuja.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
11 lata 6 miesiąc temu #1140 przez Yao laoshi

taki drobiazg jak stan polskich badań sinologicznych jest pochodną całokształtu. Pytanie o to kiedy w Polsce powstanie nowoczesny ośrodek studiów chińskich jest tego samego sortu co pytanie o to kiedy Polska stanie się normalnym, cywilizowanym krajem europejskim. Może nigdy? Póki co, jak pisałem już wiele razy, nie mamy nawet słownika (jako jedyny chyba kraj w Europie, a na pewno największy).


Niezbyt chyba trafne porownanie. Yao wspomnial, ze sie doktoryzuje, mam wrazenie, ze Ty tez jestes zwiazany ze srodowiskiem akademickim, w jakiejs tam przyszlosci w Waszych rekach bedzie wiele decyzji - i mozliwosci.


Porównanie nie jest wcale takie nietrafne. Absurdy polskiej rzeczywistości przekładają się niestety na skalę mikro, a brak poważnego podejścia do Chin przekłada się na warunki prowadzenia badań naukowych w tej dziedzinie. Np. swego czasu po mojej uczelni krążył pomysł (podobno jej władz), żeby w ramach oszczędności zredukować liczbę (stosunkowo kosztownych) wykładowców zagranicznych... Bo dla niektórych zatrudnianie Chińczyków na sinologii czy Turków na turkologii to kosztowna fanaberia. Przykłady tego rodzaju można mnożyć i niestety nawet profesura zwyczajna nie stanowi w takim wypadku gwarancji posiadania mocy decyzyjnej, która by takie pomysły ukróciła.

A ze nie ma slownika? Bo najwyrazniej nikomu z osrodkow sinologicznych nie lezy ta sprawa na sercu i widocznie nie jest on tak naprawde potrzebny. Najwyrazniej sa wazniejsze sprawy...  ;D Swoja droga Chinczykom pewnie tez nie zalezy, bo zdaje sie, ze tez nad slownikiem nie pracuja.


Ja mogę mówić tylko za swój ośrodek, który ma pewne argumenty na swoją obronę, m.in. fakt, że jest stosunkowo młody i trudno mieć do ludzi pretensje, że w pierwszej kolejności zajęli się pisaniem doktoratów i habilitacji (bez tego nic się wszak w nauce nie wskóra). Tym bardziej, że napisanie porządnego słownika to ogromna robota dla całego zespołu ludzi, którzy mają najczęściej na utrzymaniu nie tylko siebie, ale i domy, rodziny, etc., więc niekoniecznie mogą sobie pozwolić na poświęcenie paru lat na zrobienie słownika, którego może potem nikt nie chcieć wydać (koszty przedsięwzięcia spore, a zyski jednak niepewne), albo wyda, płacąc jednak autorom grosze w porównaniu z nakładem pracy (wiem, co mówię, bo pracowałem niedawno nad podręcznikiem i słowniczkiem - wydawnictwa językowe mają węża w kieszeni).

Niedawno jednak padła w Poznaniu deklaracja o podjęciu pracy nad słownikiem. Wkrótce okaże się, czy starczy zapału na realizację projektu. Ja sam mam pewne pomysły na to, jak to pchnąć do przodu, więc może się uda - obiecać oczywiście nie mogę.

Co do Chińczyków, krąży legenda o słowniku już opracowanym i zalegającym gdzieś w przepastnych szufladach 北外-u. Sam nie wiem, czy to prawda, ale zamierzam to sprawdzić ;-)

"Tut das Unnütze"

Günter Eich (1907-1972) - niemiecki poeta, z wykształcenia sinolog

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Wlodek
  • Wylogowany
  • Cesarski urzędnik
  • Cesarski urzędnik
  • China is a civilization pretending to be a state
Więcej
11 lata 6 miesiąc temu - 11 lata 6 miesiąc temu #1141 przez Wlodek
Jakoś nigdy nie chciało mi się wierzyć, że nie ma zapotrzebowania na słownik, i że to się nie kalkuluje - zważywszy na to, że opłacało się w Czechach, Rumunii, Słowenii itd. W PANie przez długi czas istniała pracownia słownika (podobno), kilka etatów przez te lata obsadzano specami i jakoś rezultatów nie ma. A efekt jest jaki jest - nasza piękna mowa (jako jedyna z europejskich) nie posiada słownika języka chińskiego. Takiego małego, śmiesznego narzecza jakiejś zapomnianej społeczności w środku dżungli gdzieś na końcu świata.

W ogóle naszym klasycznym sinologom nie leżało na sercu chyba nic - wystarczy popatrzeć chociażby na listę tłumaczeń najbardziej podstawowych tekstów (o nowszej literaturze nie wspominając).

Co do sytuacji w nauce polskiej - jest chora i nie widać szans poprawy (przynajmniej ja tak to widzę). Kilku wyszczekanych młodych doktorków (potencjalnych:)) niczego tu nie zmieni. W moich rękach raczej nie będzie żadnych decyzji ani możliwości. Chyba nie chce mi się brnąć w ten zatęchły światek polskiej akademii, z etatem za parę groszy, który trzeba wywalczyć chyba jak pod Stalingradem.
Na porządne studia w tym zakresie trzeba jechać za granicę. Ja niestety się zgapiłem i żałuję bardzo.

Quand la Chine s'éveillera - le monde tremblera
Napoleon Bonaparte
Ostatnia11 lata 6 miesiąc temu edycja: od.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
11 lata 6 miesiąc temu #1145 przez xiaobai
Podpisuję sie obiema spracowanema ręcami. Oczywiście, że jak kto uparty i obrotny, to miejsce sobie zawsze znajdzie, tylko, jak patrzę, ile energii traci się na kamuflaże ("czym pani sie zajmuje? " "Eee...historią najnowszą" - to wtedy, jak człowiek zajmuje się teraźniejszością, byle było tylko nawiązanie do gruntu znanego rozmówcy, który rozdziela "dobra") , czy na udział w bitwach bez reguł (stypendia, doktoraty etc.) to czuję, że szkoda życia, "wpłata" przewyższa wszelką możliwą "wypłatę".

A propos słownika - o nie, nie, przepraszam: dziś wpadł mi w ręce mały, żółty, tłumaczony chyba z angielskiego na polski słowniczek, nie pamiętam, kto wydał. Jak zdążyłam sie zorientować otwierając na chybił-trafił - słowniczek ten polega na podaniu jednego z możliwych, choć często nie trafionego - polskiego tłumaczenia danego wyrazu chińskiego bez podania jak, kiedy i po co rzecz uzywać (przykład: hasło "smucić" - "让人难过"  - bez żadnego przykładu, po prostu suche wyrażenie). Już sobie wyobrażam, jak ludzie budują na tej podstawie konstrukcje typu: "别让人难过你妈妈“.
No, ale to juz chyba temat do innego działu

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Czas generowania strony: 0.226 s.
Zasilane przez Forum Kunena